O eutanazji w Pamiętniku

Jednym z najbardziej szokujących fragmentów Pamiętnika, jest znajdujący się na pierwszych stronach drugiej części wywód o eutanazji. Szokujący nie dlatego, że porusza taką materię, ale dlatego, że czyni to niemal półwiecze wcześniej niż temat stał się przedmiotem zainteresowania polityków w Polsce. Szokujący też o tyle, że w Trzeciej Rzeszy instytucjonalnie mordowano całe kategorie ludzi.

Oto parę cytatów:

“Zabić ze współczucia ma prawo ten, kto kocha i cierpi – gdy sam też nie chce pozostać przy życiu. Tak będzie za lat niewiele”.
“Kiedy po powrocie siostry z Paryża proponowałem jej wspólne samobójstwo, nie była to myśl czy program bankructwa. Przeciwnie. Brak mi było miejsca na świecie i w życiu”.

“Urząd, bo jakże inaczej? Solidnie rozbudowany urząd. Sala obszerna, małe
pokoje. Biurka. – Prawnicy, lekarze, filozofii, handlowi doradcy, różni wiekiem i specjalnością.
Petent składa podanie. Każdy ma prawo. Może ograniczenia liczne, by podań nie składano lekkomyślnie ani pozornie, obłudnie, w celu wyzyskania urzędu bądź wprowadzenia w błąd własnej rodziny.
Podanie o śmierć mogłoby być próbą wywarcia presji”.

Snuje więc Korczak wizje przyszłości, gdy eutanazja – samobójstwo będzie usługą zdrowotną dla każdego. Ale rozważa też stosowanie wszelkich środków odradzających taką decyzję – proponuje, na przykład: samobójstwo na próbę. Gdyż według badań, zazwyczaj po próbie samobójczej, większość ludzi nie próbuje tego kolejny raz.

Jednak najistotniejsze jest wyznanie na koniec wywodu o eutanazji. Wyznanie, które unaocznia wiele z decyzji życiowych Korczaka. Wyznanie, o tym, że uciekał od wielu decyzji w życiu i prowadził je w taki sposób jaki znamy, gdyż obawiał się odziedziczenia szaleństwa po ojcu.

“Mając lat siedemnaście, zacząłem nawet pisać powieść Samobójstwo. Bohater znienawidził życie w obawie obłędu.
Bałem się panicznie szpitala wariatów, do którego ojciec mój parokrotnie był kierowany.
A więc ja syn obłąkanego. A więc dziedzicznie obarczony.
Parę dziesiątków lat i podotąd myśl ta mnie okresami dręczy.
Zbyt kocham swoje szaleństwa, by nie przerażała mnie myśl, że ktoś wbrew mej woli próbować będzie mnie leczyć”.

Ojciec Korczaka – Józef Goldszmit – był wziętym warszawskim adwokatem rozwodowym. Prowadził rozwiązłe życie, czego wynikiem było zarażenie się syfilisem, a w wyniku rozwoju choroby, popadł on w szaleństwo.

Te wydarzenia miały ogromny wpływ na oboje dzieci państwa Goldszmit. I jak widać, sprowadziły Korczaka na drogę służby dzieciom.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *